Naprawdę powinienem częściej i szybciej pisać xD
...
...
III.
Lambert wlał do szklanki szkarłatnego płynu. Tos po nią sięgnął. Wpatrzony we wnętrze szklanki, wyjął z kieszeni klucze,powiedział:
- Rano zastanawiałem się czy nie napisać do Zelii, ale zrezygnowałem.
- Po co mi to mówisz?
- Komuś muszę, nie?
- Może Jej powiedzieć!
- Ha, Ha! Ale śmieszne. Nie potrzebujecie w barze świeżaków?
- Wiesz przecież, wszędzie jest ktoś potrzebny.
- Dobra, jak pokażę młodym gdzie mogą pracować, to w szczególności zaproponuję bar.
- Nie dziwne, w końcu sam tu pracowałeś.
- Taaaaa, nie wiesz przypadkiem, gdzie teraz pracuje Innes?
- Otworzyła własne studio tatuażu na piątym.
- Dzięki, do następnego! - powiedział odchodząc.
Tos poszedł do mieszkań swoich podopiecznych. Trochę to było dla nich niespodziewane, lecz i tak nie mieli żadnych zajęć. Chłopaki potrzebowali chwilę, żeby się w coś przebrać, coś bardziej wyjściowego niż piżama. Jedynie u Anny, zatrzymali się na dłużej. Długo próbowali pukać do drzwi. Dopiero kiedy Kyle zadzwonił na jej numer, chwilę poczekali, po czym usłyszeli drobny hałas i stłumione przekleństwa przed drzwiami.
- Długo, się dobijacie? - spytała Anna otwierając drzwi. Wychyliła tylko swoją zarumienioną buzię za drzwi.
- Tylko chwilkę. - Johan zareagował przed Tosem. Lekko się uśmiechnął w jej stronę.
- Spałam... - zaczęła się tłumaczyć.
- Nieważne, normalna rzecz. Mam was uczyć, więc gdzieś idziemy. Jakbyś mog...
- Jasne, dajcie mi moment! - Anna uśmiechnęła, po czym zniknęła za drzwiami.
Tos patrzył na Johana.
- Śpi w dzień? - zdziwił się Kyle. Po chwili dodał - Aleś wyskoczył, Joh!
- No co? Miałem jej powiedzieć, że stoimy tu cztery minuty?
- W sumie, dobra reakcja. - wciął się Tos. Jak tak dalej pójdzie, pomyślał, chłopaki pokłócą się o Annę.
Kiedy Anna już wyszła, Tos poprowadził ich do studia tatuażu Innes, wszedł ledwo za drzwi, do przedsionka, a usłyszał:
- Lama uprzedzał że będziesz, Tos. bądź za dwie godziny mam wolne, okey? - zza drzwi wychyliła się wysoka, chuda kobieta z tatuażami na twarzy, szczęce i policzkach. Miała włosy wygolone z jednej stronie, od skroni, włosy te opadały na jej prawe oko, zakrywając je całkiem, patrzyła na niego swoim zielonym, szeroko otwartym lewym okiem. Jej wargi dzieliło może ze trzy milimetry, widać, oddycha ustami przy pracy - Obiecuję, jak skończę to jestem do Waszej dyspozycji - miała w ręku maszynkę do tatuażu.
- Dobra - powiedział wychodząc - to idziemy do rusznikarza, czy zarządu?
...
*****
...
Tos rzucił się na łóżko
Lambert wlał do szklanki szkarłatnego płynu. Tos po nią sięgnął. Wpatrzony we wnętrze szklanki, wyjął z kieszeni klucze,powiedział:
- Rano zastanawiałem się czy nie napisać do Zelii, ale zrezygnowałem.
- Po co mi to mówisz?
- Komuś muszę, nie?
- Może Jej powiedzieć!
- Ha, Ha! Ale śmieszne. Nie potrzebujecie w barze świeżaków?
- Wiesz przecież, wszędzie jest ktoś potrzebny.
- Dobra, jak pokażę młodym gdzie mogą pracować, to w szczególności zaproponuję bar.
- Nie dziwne, w końcu sam tu pracowałeś.
- Taaaaa, nie wiesz przypadkiem, gdzie teraz pracuje Innes?
- Otworzyła własne studio tatuażu na piątym.
- Dzięki, do następnego! - powiedział odchodząc.
Tos poszedł do mieszkań swoich podopiecznych. Trochę to było dla nich niespodziewane, lecz i tak nie mieli żadnych zajęć. Chłopaki potrzebowali chwilę, żeby się w coś przebrać, coś bardziej wyjściowego niż piżama. Jedynie u Anny, zatrzymali się na dłużej. Długo próbowali pukać do drzwi. Dopiero kiedy Kyle zadzwonił na jej numer, chwilę poczekali, po czym usłyszeli drobny hałas i stłumione przekleństwa przed drzwiami.
- Długo, się dobijacie? - spytała Anna otwierając drzwi. Wychyliła tylko swoją zarumienioną buzię za drzwi.
- Tylko chwilkę. - Johan zareagował przed Tosem. Lekko się uśmiechnął w jej stronę.
- Spałam... - zaczęła się tłumaczyć.
- Nieważne, normalna rzecz. Mam was uczyć, więc gdzieś idziemy. Jakbyś mog...
- Jasne, dajcie mi moment! - Anna uśmiechnęła, po czym zniknęła za drzwiami.
Tos patrzył na Johana.
- Śpi w dzień? - zdziwił się Kyle. Po chwili dodał - Aleś wyskoczył, Joh!
- No co? Miałem jej powiedzieć, że stoimy tu cztery minuty?
- W sumie, dobra reakcja. - wciął się Tos. Jak tak dalej pójdzie, pomyślał, chłopaki pokłócą się o Annę.
Kiedy Anna już wyszła, Tos poprowadził ich do studia tatuażu Innes, wszedł ledwo za drzwi, do przedsionka, a usłyszał:
- Lama uprzedzał że będziesz, Tos. bądź za dwie godziny mam wolne, okey? - zza drzwi wychyliła się wysoka, chuda kobieta z tatuażami na twarzy, szczęce i policzkach. Miała włosy wygolone z jednej stronie, od skroni, włosy te opadały na jej prawe oko, zakrywając je całkiem, patrzyła na niego swoim zielonym, szeroko otwartym lewym okiem. Jej wargi dzieliło może ze trzy milimetry, widać, oddycha ustami przy pracy - Obiecuję, jak skończę to jestem do Waszej dyspozycji - miała w ręku maszynkę do tatuażu.
- Dobra - powiedział wychodząc - to idziemy do rusznikarza, czy zarządu?
...
*****
...
Tos rzucił się na łóżko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz