czwartek, 31 marca 2016

Słowa I

Moja słodka czekoladko
Choć te słowa płyną gładko
To daj trochę kakao
Bo miłości mam mało
I pójdziemy na miasto
Kupię Ci czekoladowe ciasto

Choć mówisz o mnie głupek
To ja nie stoję jak ten słupek
Jak debil w miejscu
Nie stoję w Twym przejściu
I słyszę od Ciebie "to idiota"
Wiem, to uczuć słota

Jest dobrze, mówisz mocno
Ale widzę jak patrzysz w okno
Mówisz ta ściana jest zbyt twarda
I wola Twoja nie jest zbyt harda
I dlaczego na szczęście zamykasz drzwi
Proszę kumplu powiedz mi

Przyglądasz się wolnym mewom
W zamyśle patrząc na drzewo
Masz kakao pełen kubek
Wiesz że on pokona ten smutek
Życie swoje rozdrabniasz na mączkę
To materiał na długą książkę

niedziela, 6 marca 2016

Kurdebele...

Co się dzieje, nie widzisz mnie?
Rozejrzyj się, kto bardziej kocha Cię?!
Nie widzisz jak czekam i stoję,
O jutro, dla siebie się boję,
Chciałbym by tak wiele w Tobie
Jak najszybciej stało się tylko moje
Ale czemu popadasz w takie paranoje?
Wiedz, zaraz Ci zabronię, pogadamy, nie pozwolę!
Nie dam Ci tak upaść, o nie!

wtorek, 1 marca 2016

#gniewnie

Witaj, to oddech wspólny nasz, czekałem, wiesz? Rąk nie kitraj, co tam masz? Nic dla mnie, jak zwykle, kiedy to będzie sen nasz, upsssss, marzeń już styknie.

---------------------

I uwierz! Gdy widzę Twe ciało to mięknę, wiesz, to widzisz jak wzrok odwracam, albo jak wzdycham lecz nie stęknę, tylko  mocniej oddycham, nawet głosu nie wydam, to moja bojaźń, iż stracę Cię, to byłaby kaźń, tylko ta wybuchowa jaźń, dopiero, oto ja! Dopiero gdy pęknie bariera ta, ukaże się, poharatana twarz ma, przez pęknięcia maski, pokaleczona, wy nie doświadczyliście ni draski! Po ziemi moja twarz wleczona, jesteście powodem każdej kraksy życiowej mej, twarz za każdym razem leczona, za każdym razem gdy mi została potwarz rzucona. Lecz kolejna, dobrze wymierzona,  wszystko zmieniła, ona w końcu to uczyniła, maskę wykruszyła, kolejny raz mnie zniszczyła, lecz widzisz, że coś nowego obudziła, coś prastarego, na pozór martwego, nie ugnę więcej karku mego! Ta wiadomość zapewne Cię zdziwiła, wiele myśli wzbudziła. Wiedz że jest taka możliwość, choć się tego boję i na to czekam zarazem, być tak może, że w końcu pękłem, lecz własnego zła się nie ulęknę! Już przed wami nie westchnę, przed mą bae tylko klęknę, choć z czasem stale mięknę, to wcale się tym czasem nie męczę, nie male, za to, gniewnie o tym myślę, czy Ci zaproszenie wyślę, czy  niespodzianie odwiedzę i nie wiem sam co się wtedy stanie, niech każdy wie, że nikt, zwłaszcza kumple, nie ma prawa załatwiać mych spraw, nie ooo nieee, posłuchajcie mnie, ten kto dzierży miecz, musi wiedzieć, że działa on obosiecznie, tak więc gdy zamach wezmę, nie chcę trafić przyjaciela. Choć nadal leci do mnie a szydera, wiedz że teraz mnie ominie, się uchylę, po mnie to wszystko już tylko spłynie, ja już nie chybię, sarkazmu li ironii nie użyję, nie dla mnie wjazdy na czyjeś matki, się już nie odgryzę, tylko od razu uderzę, z wami się zmierzę, nie wierzycie we mnie, więc niech się to stanie, rozpocznie, wiedzcie że żaden Demon we mnie nie spocznie póki nie uzna, że otrzymał zadośćuczynienie, nie będzie to nijak chwalebne, wręcz przeciwnie, zgniję za to w piekle, lecz się cieszę, że mogę, to powiedzieć, Oni nie przeszkodzą już ani mnie, ani nie naprzykrzą Tobie, tak mocno kocham Cię, że nie utrzymasz tego w żadnym słowie, lecz gdy uwierzysz we mnie, otrzymasz dar Anielski, łamane przez Diabelski, zależnie z czyjego zesłania darowany, nieważne, liczy się, mój Aniele, że gdy powiesz me imię, poprzedzając je: "Mój Demonie", To własnym ciałem Cię przed każdym słowem, cierpieniem uchronię, na nic będą Niszczyciela moce, to jest, Ich nauczyciela. Widzisz Aniele, wtedy obudzisz radość i wolę życia w mym ciele, są głęboko ukryte, lecz Ty je  wydobędziesz i lubą mi będziesz i na tronie w naszym domu zasiądziesz, niczego się nie ulękniesz, radość nam będzie. Nagle wypełnia mnie radość wszędzie, wiedz że do snu utulę Cię, a to co w tym wszystkim jest złe, wyplenię, lepszym uczynię Twe życie.

Coś nowego ;-;

zastanawia mnie czy w takiej formie ma to wgl sens xd


=============================


Moja piękna, cześć i czołem, wiesz ta historia toczy się kołem, wstaję i upadam, z przegranymi idę pospołem i choć rady nie dam, to choć próbuję i stoję, wciąż je trzymam, kolejne nawet uroję sobie, nadzieje, wiesz czemu? Po temu, iż nadal mięknieję gdy przed Tobą stoję, wiedz że zawierzam Ci życie całe me swoje, tylko Tobie, przestanie być moje, a będzie Twoje, ciche zaklęcie, Ty się nie ważysz, ja je wypowiem, choć nie o tym marzysz, ja wiem.

-------------

I odważę się po raz drugi, to zostawi na mej twarzy bruzdy i smugi, ukradnę Im Cię, wezmę chrust i rozpalę ognisko, by było Ci ciepło, z modlitwą na ustach, by Ci serce zmiękło, by coś w nim pękło, w snach byś mnie z sobą ujrzała tam, by mnie opuścił ten przestrach, i znowu, bym wywołał u nich postrach, by ich od Ciebie wreszcie odpędzić, od Im podobnych, nie możesz się opędzić, nie będziesz się tym już martwić ni męczyć, to ja będę nad śledzeniem tej ścieżki ślęczyć, ten kwiat nigdy nie zwiędnie, za to rozkwitnie gdy klęknę, gdy się zmęczę, siebie znów zmienię, na Ciebie znów spojrzę i ujrzę jak... ufffff, ujrzę ten uśmiech i proszę nic nie mów, chwycę Twój tułów, złapię Cię w talii, choć mały i niski jestem, w zapachu konwalii, szczęśliwym będę, gdy uniosę Cię ponad siebie do światła gwiazd i ujrzysz świat cały, tylko po to by, zdobyć go w ramionach mych, nigdy nie ulegnę twarzom tym, choć pięknym i ponętnym, zarazem niezwykle groźnym i złym. Złapałaś mnie urokiem swym, uśmiechem tym ust Twych jakże pięknym. Nie bój się przyszłości, choć czeka nas w tym wiele radości i złości, w srebrnym do twarzy będzie Ci, przyjmij do wiadomości, że jak coś nie spodoba się mi, to tylko drobnostki. O Ciebie się martwię, że gdy na moment z objęć mych rąk wypuszczę, nie ujrzę Cię  i tylko już w piękne Twe słowa te wierzę, choć żalu mego nijak nie zmienię. Wciąż mijam tą scenę gdzie to wszystko zaczęło się, zostało samo wspomnienie i pytanie czy w samotności i Ty wspominasz mnie.