Choć dziś mam czas, odwagi znów brak,
Ze mną chodź, nie słuchaj lecz mów,
Ten temperament, chociaż pomysł ten,
Piekny jak sen, ucieknie zaraz daleko hen,
Czy koszmar senny, dlatego uciekam,
Choć pomysł ten mierny, chcę tam z Tobą iść,
Byś mogła sobą być, chcę dla świata mieć nową wieść,
Honor, humor, radość i cześć, zrobię z Tobą rumor,
Opuści mnie bladość, chcę Ciebie w ramionach nieść.
Ze mną chodź, nie słuchaj lecz mów,
Ten temperament, chociaż pomysł ten,
Piekny jak sen, ucieknie zaraz daleko hen,
Czy koszmar senny, dlatego uciekam,
Choć pomysł ten mierny, chcę tam z Tobą iść,
Byś mogła sobą być, chcę dla świata mieć nową wieść,
Honor, humor, radość i cześć, zrobię z Tobą rumor,
Opuści mnie bladość, chcę Ciebie w ramionach nieść.
Choć mimo to wszystko, upadnie ta konstrukcja szybko,
Bo stoją za Tobą kolejni zalotnicy, zalecają Ci się,
Choć nie znają miłości, czy Twego piękna,
Pożądają, pragną Cię, z powodu Twego boskiego ciała,
Jakbyś nic, poza tym nie posiadała,
Jakbyś własnej woli nie miała,
Chcą Ci zabrać możliwość wybierania,
Nie puszczą na wolność, oni tylko fantami skuszą,
Zmuszą do tego, choć nie muszą, to Cię uwiężą,
Masz dla nich być kurą domową, od dbania, sprzątania i
Klękania by byli szczęśliwi, choć na początku byli mili, co nie?
Więc posłuchaj mnie, nie pohańb tak się,
wybierz, byle dobrze.
Bo stoją za Tobą kolejni zalotnicy, zalecają Ci się,
Choć nie znają miłości, czy Twego piękna,
Pożądają, pragną Cię, z powodu Twego boskiego ciała,
Jakbyś nic, poza tym nie posiadała,
Jakbyś własnej woli nie miała,
Chcą Ci zabrać możliwość wybierania,
Nie puszczą na wolność, oni tylko fantami skuszą,
Zmuszą do tego, choć nie muszą, to Cię uwiężą,
Masz dla nich być kurą domową, od dbania, sprzątania i
Klękania by byli szczęśliwi, choć na początku byli mili, co nie?
Więc posłuchaj mnie, nie pohańb tak się,
wybierz, byle dobrze.
Ja niczego nie oczekuję moja piękna, moja Zosia,
Wyniosę Cię nad niebiosa, obejmę w talii,
Chwycę w pasie, mimo mego wzrostu,
Uniosę do światła gwiazd i księżyca, tyś moja księżniczka,
Lub pani, nie niewolnica, chcę Ci życie umilić,
Byś nie musiała się nigdy, wbrew sobie w przód chylić.
Wyniosę Cię nad niebiosa, obejmę w talii,
Chwycę w pasie, mimo mego wzrostu,
Uniosę do światła gwiazd i księżyca, tyś moja księżniczka,
Lub pani, nie niewolnica, chcę Ci życie umilić,
Byś nie musiała się nigdy, wbrew sobie w przód chylić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz