Gdyż wysadził ze dwa rowy.
Zaczął opowiadać już z początku,
Po drugiej godzinie nie stracił jeszcze wątku.
W celi strażnik go okłada,
Młody na twarz pada.
W poszukiwaniu szczerości,
Śladem miłości,
Na tropie radości,
Szukam wolności.
Po kwiecistej łące,
Idzie piekarz cały w mące.
Tak to jest że się człowiek brudzi,
Zwłaszcza gdy się wielce trudzi.
Nie każda gwiazda swym blaskiem się mieni,
To się niestety nigdy nie zmieni.
W poszukiwaniu szczerości,
Śladem miłości,
Na tropie radości,
Szukam wolności.
Oto jestem ja,
Ten bez przeznaczenia.
Ten wcale niemajętny,
Ten wszystkim obojętny.
Nigdy więcej nie o nie,
Nie wolno denerwować mnie.
W poszukiwaniu szczerości,
Śladem miłości,
Na tropie radości,
Szukam wolności.
Nie chcecie wiedzieć co siedzi we mnie,
Bo mocna wystraszycie się.
Jak wyjawię co siedzi w głowie mej,
To stary lepiej wiej.
Nie chcesz wiedzieć co siedzi w głowie mej,
Gdyż skończyłby się czas przyjaźni tej.
W poszukiwaniu szczerości,
Śladem miłości,
Na tropie radości,
Szukam wolności.
...
Tego potrzeba mi,
Odrobiny wolności...
...
...
...
Genialny!
OdpowiedzUsuńJak ty to robisz, że masz tak świetlne te wiersze i na dodatek długie i rymowane, coś niesamowitego :]