wtorek, 1 marca 2016

#gniewnie

Witaj, to oddech wspólny nasz, czekałem, wiesz? Rąk nie kitraj, co tam masz? Nic dla mnie, jak zwykle, kiedy to będzie sen nasz, upsssss, marzeń już styknie.

---------------------

I uwierz! Gdy widzę Twe ciało to mięknę, wiesz, to widzisz jak wzrok odwracam, albo jak wzdycham lecz nie stęknę, tylko  mocniej oddycham, nawet głosu nie wydam, to moja bojaźń, iż stracę Cię, to byłaby kaźń, tylko ta wybuchowa jaźń, dopiero, oto ja! Dopiero gdy pęknie bariera ta, ukaże się, poharatana twarz ma, przez pęknięcia maski, pokaleczona, wy nie doświadczyliście ni draski! Po ziemi moja twarz wleczona, jesteście powodem każdej kraksy życiowej mej, twarz za każdym razem leczona, za każdym razem gdy mi została potwarz rzucona. Lecz kolejna, dobrze wymierzona,  wszystko zmieniła, ona w końcu to uczyniła, maskę wykruszyła, kolejny raz mnie zniszczyła, lecz widzisz, że coś nowego obudziła, coś prastarego, na pozór martwego, nie ugnę więcej karku mego! Ta wiadomość zapewne Cię zdziwiła, wiele myśli wzbudziła. Wiedz że jest taka możliwość, choć się tego boję i na to czekam zarazem, być tak może, że w końcu pękłem, lecz własnego zła się nie ulęknę! Już przed wami nie westchnę, przed mą bae tylko klęknę, choć z czasem stale mięknę, to wcale się tym czasem nie męczę, nie male, za to, gniewnie o tym myślę, czy Ci zaproszenie wyślę, czy  niespodzianie odwiedzę i nie wiem sam co się wtedy stanie, niech każdy wie, że nikt, zwłaszcza kumple, nie ma prawa załatwiać mych spraw, nie ooo nieee, posłuchajcie mnie, ten kto dzierży miecz, musi wiedzieć, że działa on obosiecznie, tak więc gdy zamach wezmę, nie chcę trafić przyjaciela. Choć nadal leci do mnie a szydera, wiedz że teraz mnie ominie, się uchylę, po mnie to wszystko już tylko spłynie, ja już nie chybię, sarkazmu li ironii nie użyję, nie dla mnie wjazdy na czyjeś matki, się już nie odgryzę, tylko od razu uderzę, z wami się zmierzę, nie wierzycie we mnie, więc niech się to stanie, rozpocznie, wiedzcie że żaden Demon we mnie nie spocznie póki nie uzna, że otrzymał zadośćuczynienie, nie będzie to nijak chwalebne, wręcz przeciwnie, zgniję za to w piekle, lecz się cieszę, że mogę, to powiedzieć, Oni nie przeszkodzą już ani mnie, ani nie naprzykrzą Tobie, tak mocno kocham Cię, że nie utrzymasz tego w żadnym słowie, lecz gdy uwierzysz we mnie, otrzymasz dar Anielski, łamane przez Diabelski, zależnie z czyjego zesłania darowany, nieważne, liczy się, mój Aniele, że gdy powiesz me imię, poprzedzając je: "Mój Demonie", To własnym ciałem Cię przed każdym słowem, cierpieniem uchronię, na nic będą Niszczyciela moce, to jest, Ich nauczyciela. Widzisz Aniele, wtedy obudzisz radość i wolę życia w mym ciele, są głęboko ukryte, lecz Ty je  wydobędziesz i lubą mi będziesz i na tronie w naszym domu zasiądziesz, niczego się nie ulękniesz, radość nam będzie. Nagle wypełnia mnie radość wszędzie, wiedz że do snu utulę Cię, a to co w tym wszystkim jest złe, wyplenię, lepszym uczynię Twe życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz