Kumpli mogę zebrać jak kiść
Opada ten liść
Brakło sił by iść
I choć to się nada
To jednak nadal mało
I przypomniała mi się rada
Choć potem węża zdradzieckiego
Wydała się zdrada
To jednak się nadała
Zasiałem ciszę niczym mak
Wszystko poszło nie tak
Inaczej to przemyślałem
Zamysły odmienne miałem
To jednak takim się stałem
Obdarzony niesmakiem
Wariat niewydarzony
Niepamięcią schańbiony
Z chaosu stworzony
I wolną ręką
Z domu niewoli wyprowadzony
Psychicznie wykorzystany
I choc nie powienien
Poszedł z życiem w tany
Mi to winien
Chwilą się nasycę
Jak sól na rany
Nie potrzebuję
Z angielskiego FAMOUS famy
Raczej nie famy
Tylko fata
Potrzebuję fata zdjąć
Życia fata
Po tym spotkaniu
Mi przyjaciółką jest podłogowa mata
Depcząc serce
Niczym leśną ściółkę
Lecz to tylko moja strata
wtorek, 13 stycznia 2015
No_Name
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz